W oczekiwaniu na wieczór

papaverSnuję się po mieszkaniu jak widmo.

Za zamkniętymi balkonowymi drzwiami 30 stopni.

I zarwana noc. I ból. Przejmujący fibromialgiczny ból całego ciała.

Są dni, gdy godziny depczą sobie niecierpliwie po piętach.

Są dni, gdy wskazówki zegara leniwie wędrują od jednej cyfry do drugiej.

Tak właśnie jest dzisiaj.

Próbuję chwilowo zapominać o piekących, rozrywanych na strzępy mięśniach, przeglądając zdjęcia sprzed lat

 w pękających w szwach mapkach komputera.

Wymagają odchudzenia.

Moją uwagę przykuwają polne maki.

Może dlatego, że ja dziś taka… bezkrwista, a one tętnią życiem.

Może dlatego, że są symbolem m.in. regeneracji.

Trochę zabawy z teksturami w photoshopie przeistoczyło kwiat na fotce wyżej w mniej ognisty.

Jeszcze rok temu moja amatorska fotografia była orgią jaskrawych barw.

Teraz czuję się bardziej „w domu” z przygasłymi, spokojniejszymi kolorami,

co przenosi się i na wystrój mieszkania, i na ubiór.

Odkrywam niezwykle bogaty i fascynujący świat przyblakłych odcieni.

*

 Czekam na wieczór. Na szczyptę chłodu. Na chociaż krótki spacer za miastem. Na pewno pomoże.

A i makami będę się mogła nacieszyć.

I will touch a hundred flowers. And not pick one.

poppy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.