Oczarowanie

Linum usitatissimum

Pole kwitnącego lnu to widok zapierający dech w piersiach.

Tego roku nie miałam okazji tego doświadczać, ale nie jest jeszcze na to za późno.

Lnu, jako tkaniny, długo nie darzyłam sympatią.

Kojarzył mi się z trudnymi do prasowania obrusami ery PRL-u.

Czy dałam się ponieść trendom? Powiedzmy, że wzbudziły we mnie ciekawość.

I zauroczył mnie!

A jego gniotliwość? Dziś uważam, że im bardziej jest pognieciony, tym piękniejszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.